Logo Radio Łódź

Walka o życie 3,5-letniego Kuby z Nowej Brzeźnicy. Jedyną szansą dla chłopca jest operacja w USA

Kuba Szwagruk, 3,5-letni mieszkaniec Zapola, w gm. Nowa Brzeźnica, w powiecie pajęczańskim, urodził się z wadą serca polegającą m.in. na niedomykaniu się zastawek. Chłopiec potrzebuje pilnej, ale i bardzo kosztownej operacji w Stanach Zjednoczonych. Liczy się nie tylko każda złotówka, ale i każdy dzień. Dziecko jak najszybciej powinno znaleźć się w USA. W zbiórkę pieniędzy na jego leczenie włączyli się sportowcy, m.in. Marcin Gortat.

(Fot. mat. prywatne)

Walka o życie 3,5-letniego Kubusia

Kuba Szwagruk urodził się 28 listopada 2018 roku. Walka o jego życie zaczęła się jednak dużo wcześniej. - W trakcie ciąży, podczas drugiego badania prenatalnego, dowiedziałam się, że z sercem mojego dziecka jest coś nie tak. Podczas badań w Łodzi okazało się, że jest to ciężka wada serca - krytyczna stenoza aortalna, niedomykalność wszystkich zastawek oraz nadciśnienie płucne - wspomina Sonia Szwagruk, mama Kuby.

Kobietę skierowano do szpitala w Warszawie. Tam wykonano zabieg przezskórnej walwuloplastyki balonowej. Lekarze wprowadzili cewnik balonowy w miejsce zwężonej zastawki i mechanicznie poszerzyli zwężenie przy użyciu napełnionego balonu. - Po kilku niepowodzeniach, ostatecznie udało się i Kuba dostał szansę na życie. Niestety, ten zabieg okazał się niewystarczający. Po porodzie Kubuś trafił na oddział neonatologii i tam został podłączony do pomp, które ułatwiały mu oddychanie i utrzymywały go przy życiu. Następnie musiał czekać na miejsce w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka. Miał przejść zabieg balonikowania aorty, ale okazało się, że jest to niemożliwe. Jak mówili lekarze, balonikowanie, które było wykonane w czasie ciąży, zniszczyło zastawkę aortalną - opowiada mama chłopca.

Czytaj również: Będą pieniądze na remont bloku porodowego w Skierniewicach

Pani Sonia podkreśla, że pomimo bardzo poważnej wady serca, jej synek dotąd nie miał żadnej operacji. Przeszedł jedynie szereg zabiegów m.in.

  • cewnikowania serca;
  • Zabieg Rashkinda;
  • wstawienie stentu w przewód tętniczy;
  • wstawienie tzw. restryktora ARF.

Jak mówi mama Kuby, w Polsce stosuje się tylko leczenie paliatywne, ale ono nie jest już w stanie pomóc jej synkowi. Ostatni z wymienionych zabiegów miał miejsce w marcu ubiegłego roku. Jak mówi Sonia Szwagruk, lekarze pierwotnie zakładali przeszczepienie zastawki płucnej w miejsce aortalnej. - Ostatecznie uznali, że ryzyko jest zbyt duże. Polscy lekarze są bezradni. Kubuś jest w coraz gorszym stanie, a wszystkie zabiegi, zwłaszcza cewnikowanie serca, są dla niego bardzo wyczerpujące. Bardzo źle się po nich czuje, często wymiotuje - mówi pani Sonia.

Operacja w USA jedyną szansą

W międzyczasie u chłopca rozwinęła się fibroelastoza, coraz większa jest także niedomykalność zastawek. - Ciśnienie między przedsionkami rośnie. Do tego dochodzi powiększające się nadciśnienie płucne. Lekarze nazywają taką wadę serca tykającą bombą. Jest pewne, że wybuchnie. Nie wiadomo tylko, kiedy to nastąpi - podkreśla kobieta.

Mama chłopca postanowiła poszukać pomocy w zagranicznych klinikach. Światełkiem w tunelu okazała się szansa na leczenie w Bostonie. - 1 maja otrzymaliśmy informację z Boston Children’s Hospital, że specjaliści mają dla Kubusia dwie opcje operacji. Muszą jednak wcześniej, tam na miejscu, zrobić cewnikowanie serca oraz rezonans magnetyczny. Dzięki nim będą mogli ocenić, która opcja jest lepsza dla naszego synka - mówi Sonia Szwagruk. - Niestety, dowiedzieliśmy się także, że ze względu na wiek Kubusia i szybko postępujące zmiany w sercu i płucach, operacja musi odbyć się jak najszybciej. Tak naprawdę Kuba już teraz powinien być w Bostonie - dodaje.

Przewidywany koszt operacji to nawet 2 mln zł.

Pomoc dla Kubusia

Liczy się nie tylko czas, ale i każda złotówka. W Internecie uruchomiono zbiórkę na leczenie chłopca - TUTAJ. Na tę chwilę zebrano nieco ponad 372 tys. zł. Oprócz zbiórki, prowadzone są także liczne aukcje, na które dary przekazali polscy sportowcy. Można wylicytować m.in. piłkę koszykarską z autografem Marcina Gortata, koszulkę z autografem Rafała Jackiewicza, zawodnika sportów walki, czy bluzę Alicji Tchórz - reprezentantki Polski w pływaniu.

- Jeśli nie uda nam się zebrać pieniędzy na czas... - mówi łamiącym się głosem mama 3,5-latka z Zapola, w gm. Nowa Brzeźnica. - Wtedy już nawet lekarze z Bostonu nie pomogą Kubie. Jego serduszko to bomba z opóźnionym zapłonem. Gdy wybuchnie, zabije mojego synka - dodaje.

Posłuchaj:

W najbliższym czasie zbiórka na leczenie chłopca będzie prowadzona także w Nowej Brzeźnicy - 12 czerwca zostanie zorganizowany festyn na rzecz 3-letniego chłopca.

Choć kwota 2 mln zł jest bardzo duża, to w przeszłości udawało się zebrać znacznie większe sumy pieniędzy. Wystarczy przypomnieć historię Wojtusia Howisa z Galewic, w powiecie wieruszowskim.

Po 123 dniach zbiórki udało się zebrać całą wymaganą kwotę - ponad 10 mln zł.

ZDJĘCIA, NAGRANIA WIDEO, WIĘCEJ INFORMACJI Z ŁODZI I REGIONU 
ZNAJDZIESZ W DZIALE "WIADOMOŚCI". KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies