Logo Radio Łódź

Było blisko niespodzianki, ale TME SMS żegna się z marzeniami o Lidze Mistrzyń [ZDJĘCIA]

Piłkarki TME SMS-u Łódź przegrały na Stadionie Miejskim im. Króla z Anderlechtem Bruksela 2:3. Był to półfinał rozgrywanego w Łodzi miniturnieju kwalifikacyjnego do Ligi Mistrzyń.

(Fot. Natalia Zdziebczyńska)

Strzał w 13 minucie  

Łodzianki odważnie rozpoczęły swój debiut w europejskich pucharach. Aktywna na prawym skrzydle była Klaudia Jedlińska, w środku o każdą piłkę walczyły Gabriela Grzybowska i Ernestina Abambila, a z przodu pokazywała się Dominika Kopińska.

Jednak to po faulach na Annie Rędzi TME SMS miał pierwsze dwa rzuty wolne w bocznych sektorach w odległości kilku metrów od pola karnego rywalek. Dośrodkowania ze stałych fragmentów były niedokładne.

Na wielką radość łodzianek długo nie trzeba było jednak czekać. W 13. minucie Jedlińska popędziła prawą stroną i dośrodkowała na ósmy metr. Tam pięknym strzałem z główki popisała się Rędzia, a piłka wpadła w okienko bramki, odbijając się jeszcze od poprzeczki.

Chwilę później Kopińska ruszyła lewym skrzydłem, wbiegła w "szesnastkę" przyjezdnych, ale zabrakło jej pomysłu, jak zaskoczyć bramkarkę Anderlechtu. Justin Odeurs na posterunku była też w 25. minucie, a po kolejnych dziesięciu minutach znów stanęła na drodze piłki. Trzeba podkreślić, że to była doskonała okazja dla łodzianek. Po kolejnym rajdzie prawą stroną, Jedlińska zagrała prostopadle do wbiegającej w pole karne Grzybowskiej, a ta świetnie wypatrzyła na 10. metrze niepilnowaną już Kopińską. Najlepsza strzelczyni gospodyń trafiła jednak wprost w bramkarkę Anderlechtu.

Przyjezdne tak doskonałych okazji nie miały, choć na początku spotkania było trochę zamieszania w polu karnym TME SMS-u. Oliwia Szperkowska jednak ostatecznie piłkę złapała. Później bramkarka łodzianek jeszcze kilka razy była tam, gdzie być powinna, ale przeciwniczki nie sprawiły jej większych kłopotów.

Na trybunach nie było też takiej atmosfery, jak dzień wcześniej, kiedy Dynamo Kijów na Stadionie im. Króla podejmowało Benfikę Lizbona. Na trybunach zjawiło się jednak ok. 2 tys. kibiców, którzy dawali się ponieść emocjom. W 40. minucie nawet Marek Chojnacki dał się porwać atmosferze Ligi Mistrzów i wbiegł metr na boisko po piłkę, którą łodzianki musiały wrzucić z autu. Trener TME SMS-u popisał się przy tym sztuczką techniczną.

Żółta kartka dla Anderlechtu i gol dla TME SMS

Tuż po zmianie stron gospodynie miały rzut rożny. Po dośrodkowaniu z półwoleja strzeliła Kopińska, piłka trafiła w rękę Silke Vanwynsberghe, a decyzja irlandzkeij sędzi Lousie Thompson mogła być tylko jedna - rzut karny dla gospodyń. Zawodniczka Anderlechtu obejrzała jeszcze przy tym żółtą kartkę. Do piłki ustawionej na 11. metrze podeszła Kopińska i mocnym strzałem podwyższyła prowadzenie na 2:0.

W 57. minucie lewą stroną ruszyła Esther Buabadi. Nie upilnowała jej Yurina Enjo, a później piłka trafiła na ósmy metr, gdzie spokojnym strzałem popisła się Alexis Taylor Thornton i Szperkowska po raz pierwszy musiała wyjmować futbolówkę z siatki.

Gospodynie spróbowały od razu odpowiedzieć. W zamieszaniu podbramkowym nie były w stanie jednak skutecznie uderzyć ani Rędzia, ani Kopińska.

Gospodynie za mocno się cofnęły. W 66. minucie znów zrobiło się niebezpiecznie w polu karnym łodzianek. Marie Minnaert została zablokowana, ale nikt już nie zdążył zatrzymać dobijającej z nabiegu Loli Wajnblum. Piłka po strzale rezerwowej Anderlechtu wpadła pod poprzeczkę bramki Szperkowskiej, która nie miała w tej sytuacji żadnych szans.

Chwilę później Wajnblum zabrakło centymetrów, żeby wyprowadzić Belgijki na prowadzenie. W 70. minucie mogliśmy i powinniśmy oglądać piątą bramkę. Rędzia ruszyła środkiem i zagrała na wolne pole, gdzie wybiegła Kopińska. Zdobywczyni drugiej bramki dla TME SMS-u w sytuacji sam na sam strzeliła płasko lewą nogą, ale Odeurs odbiła piłkę nogą na rzut rożny. Kilkadziesiąt sekund później prawą stroną uciekła Grzybowska i dośrodkowała głęboko, a piłka o centymetry minęła bramkę przyjezdnych.

W 78. minucie Minnaert strzeliła technicznie po dalszym słupku, ale świetnie piłkę na rzut rożny sparowała Szperkowska. Cztery minuty później bramkarka TME SMS-u po raz kolejny świetnie interweniowała. Tym razem technicznie uderzała Buabadi.

Kiedy niektórzy szykowali się już na dogrywkę, Anderlecht zaatakował. W 90. minucie lewym skrzydłem popędziła Sarah Wijnants. Świetnie przyjęła sobie piłkę prawą, a dośrodkowała lewą nogą. Strzał Thornton z główki został zablokowany, ale po dobitce z najbliższej odległości piłka trafiła już do siatki.

Łodzianki zmierzą się z Litwinkami

Łodzianki postawiły wszystko na jedną kartę i to mogło skończyć się stratą czwartej bramki. W sytuacji sam na sam z Buabadi górą była jednak Szperkowska. Długo opatrywana była na murawie jeszcze Wiktoria Zieniewicz, przez co koniec spotkania się jeszcze opóźnił. Ostatecznie jednak nic się nie zmieniło. Anderlecht wygrał z TME SMS-em 3:2 i to Belgijki zagrają w niedzielnym finale z fińskim Kuopio. Awans do rundy finałowej kwalifikacji Ligi Mistrzyń zapewni sobie zwycięstwa tego pojedynku.

Łodzianki w meczu o trzecie miejsce tego miniturnieju zmierzą się z litewską Gintrą.

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach statystycznych i reklamowych. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu (przeglądarce internetowej) można zmienić ustawienia dotyczące plików cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się z polityką Polityka plików cookies